Wędrówka Orła Białego. Ten order od początku należał się księdzu Isakowiczowi-Zaleskiemu!

Date:

Grzegorz Braun, lider Konfederacji Korony Polskiej, zaapelował do prezydenta Karola Nawrockiego, by nadał pośmiertnie śp. ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu Order Orła Białego. Miałoby to być dokładnie to samo odznaczenie, które odebrał prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu z powodu gloryfikacji zbrodniarzy z UPA.

„Wzywam pana prezydenta Karola Nawrockiego, aby dokładnie ten egzemplarz, który wrócił do Warszawy z Kijowa, przekazał spadkobiercom świętej pamięci księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, nadając mu pośmiertnie to zaszczytne odznaczenie. Jest taka procedura, jest taka tradycja, to jest możliwe. Powiedziałbym: nic prostszego” – powiedział Grzegorz Braun, lider Konfederacji Korony Polskiej.

Przypomnijmy, że śp. Ks. Isakowicz-Zalewski wszedł w ostry spór z prezydentem Andrzejem Dudą, który to przyznał Żeleńskiemu Order Oła Białego. Warto również przypomnieć, że ks. Isakowicz-Zalewski był gorącym orędownikiem pielęgnowania pamięci ofiar Rzezi Wołyńskiej i wielokrotnie upominał się o godny pochówek Polaków leżących w bezimiennych jamach na Ukrainie. „Wyluzowany i uśmiechnięty Andrzej Duda odbył kolejną wycieczkę na Ukrainę na koszt podatnika. Jednak znów nie miał odwagi zapalić znicz i pomodlić się nad 'dołami śmierci'” – pisał w czerwcu 2023 r. w mediach społecznościowych ks. Isakowicz-Zaleski. „Wolałbym, że ks. Isakowicz-Zaleski zajmował się tym, czym zajmuje się ksiądz. Wolałbym, żeby nie zajmował się polityką – odpowiadał stanowczo prezydent Duda. – Prowadzimy spokojną politykę, nie biegania z widłami, tylko politykę spokojnego szukania porozumienia ws. trudnych historycznie, które liczą sobie wiele dziesięcioleci, bardzo skomplikowane i niezwykle bolesne dla istotnej grupy rodaków” – dodawał.

Wróćmy do pomysłu pana Brauna. Ordery mają swoje biografie. Jedne spędzają życie w szufladach, inne na mundurach, jeszcze inne na portretach wiszących w urzędowych gabinetach. Czasem jednak order zaczyna podróżować. Wyjeżdża z Warszawy, wraca do Warszawy i nagle okazuje się, że nie wiadomo, co z nim zrobić. To nie jest wcale błahy problem. Państwo lubi symbole wtedy, gdy nic nie kosztują. Gorzej, kiedy symbol zaczyna zadawać pytania.

Grzegorz Braun zaproponował rozwiązanie proste, godne rozważenia. Skoro Order Orła Białego odebrano prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu z powodu gloryfikowania tradycji UPA, to ten sam order należałoby pośmiertnie nadać księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu. Nie nowy egzemplarz. Ten właśnie. Ten, który wrócił kurierem z Kijowa.

Na pierwszy rzut oka wygląda to jak polityczny koncept pod kamery. Na drugi – już niekoniecznie. Bo w państwie poważnym symbole mają ciąg dalszy. Nie kończą się wraz z konferencją prasową. Najwyższe odznaczenie Rzeczypospolitej nie jest przecież medalem za frekwencję ani nagrodą pocieszenia dla zaprzyjaźnionych przywódców. Order Orła Białego ma mówić o tym, co państwo uważa za najwyższą wartość. A skoro jedno państwo uznało, że nie może dłużej honorować określonej postawy, to wypadałoby powiedzieć, jaką postawę chce wyróżnić zamiast niej.

Tu pojawia się postać księdza Isakowicza-Zaleskiego.

Był niewygodny. Komuniści przypalali Go papierosem, w wolnej Polsce spotykał się z ostracyzmem hierarchów kościelnych, którzy nie mogli mu wybaczyć, że mówił o „lawendowej mafii” oreaz UB-kach w sutannach. A wiadomo, że w Polsce niewygodny obywatel jest zjawiskiem równie źle widzianym jak niewygodny fotel. Zamiast siedzieć cicho, stale przypominał o Wołyniu i o zapachu siarki, który rozchodzi się po kościołach. Zamiast dostosować się do obowiązującej narracji, mówił o mogiłach bez krzyży i grzechu bez skruchy. Zamiast cieszyć się kolejnymi deklaracjami o strategicznym partnerstwie z Ukrainą, pytał, dlaczego polscy harcerze mogą zapalić znicz na Powązkach, a polskie ofiary na Wołyniu wciąż nie doczekały się nawet imienia na krzyżu.

To nie były pytania na czasie. Moda w polityce zagranicznej zmienia się częściej niż kolekcje jesiennych płaszczy. Raz obowiązuje „reset”, innym razem „strategiczne partnerstwo”, potem „nowe otwarcie”, następnie „historyczny przełom”. Tylko doły śmierci pozostają dokładnie tam, gdzie były. Bezimienne. Ksiądz Isakowicz-Zaleski nie miał szczęścia do politycznej pogody. Kiedy upominał się o prawdę historyczną, słyszał, że przeszkadza prowadzić dyplomację. Gdy krytykował obściskiwanie się z Zełenskim, usłyszał od prezydenta Andrzeja Dudy, że lepiej byłoby, gdyby zajmował się tym, czym zajmuje się ksiądz, a nie polityką.

To ciekawa uwaga.

Bo jeżeli kapłan mówi o obowiązku pochowania zamordowanych, to rzeczywiście mówi o czymś, czym ksiądz powinien się zajmować. Od dwóch tysięcy lat chrześcijaństwo uważa pochówek zmarłych za jeden z uczynków miłosierdzia. Problem polegał na tym, że w tej sprawie polityka weszła na teren sumienia, a nie sumienie na teren polityki. Dziś łatwo zauważyć pewną prawidłowość. Ludzie, którzy przed laty uchodzili za radykałów, po kilku latach stają się realistami. A ci, którzy nazywali ich radykałami, zaczynają mówić dokładnie to samo, tylko wolniej i ostrożniej.

Historia ma szczególne poczucie humoru.

Najpierw ignoruje tych, którzy ostrzegają. Potem cytuje ich z poważną miną. Dlatego propozycję pana Brauna warto potraktować poważniej, niż chciałyby to zrobić polityczne odruchy. Nie dlatego, że rozwiązuje wszystkie problemy. Nie rozwiązuje żadnego. Ale porządkuje symbole. Państwo powinno umieć przyznać, że są ludzie, którym za życia odmawiało racji, a po śmierci jest im winne wdzięczność. Nie dlatego, że zmieniły się fakty. Zmieniła się odwaga, by o nich mówić.

Order Orła Białego jest najwyższym odznaczeniem Rzeczypospolitej. Nie powinien być pamiątką po błędach ani zakładnikiem politycznej poprawności. Powinien przypominać, że są sprawy, których nie wolno odkładać na lepsze czasy. Bo lepsze czasy mają tę wadę, że zwykle przychodzą za późno. A państwo, które potrafi uhonorować człowieka dopiero wtedy, gdy ten już niczego od niego nie oczekuje, daje świadectwo nie tylko pamięci. Daje także świadectwo własnego sumienia.

I może właśnie dlatego warto, aby pewien Order Orła Białego zakończył swoją wędrówkę nie jako rekwizyt politycznego sporu, lecz jako symbol przywrócenia elementarnej sprawiedliwości. Bo order jest tylko kawałkiem metalu. Znaczenie nadaje mu nie złoto, nie emaliowany orzeł i nie aksamitne etui. Znaczenie nadaje mu CZŁOWIEK, któremu go nadano.

Jeżeli więc jakiś egzemplarz Orderu Orła Białego wrócił z Kijowa do Warszawy, być może najlepszym miejscem dla niego nie jest sejf ani muzealna gablota. Być może powinien trafić tam, gdzie od początku należał się komuś, kto przez całe życie nie zabiegał o odznaczenia, lecz o pamięć o pomordowanych mieszkańcach Kresów. Tym symbolicznym gestem przywrócimy elementarną sprawiedliwość i z pochyloną głową nad trumną księdza mówimy: Dziękujemy księże Tadeuszu za Twoje świadectwo!

PS. Karol Nawrocki podjął decyzję o odebraniu Zełenskiemu najważniejszego polskiego odznaczenia państwowego w odpowiedzi na nazwanie wojskowej jednostki imieniem „Bohaterów UPA”. Ukraiński przywódca zwrócił order pocztą, jednocześnie szydząc z odznaczenia, wspominając, że otrzymali je również caryca Katarzyna II czy Benito Mussolini.

Henryk Piec
Henryk Piec
h.piec@merkuriusz24.pl

Wesprzyj portal Merkuriusz24.pl

Jeśli spodobał Ci się ten tekst i chcesz nas wesprzeć, możesz wpłacić symboliczną kwotę na rozwój całego naszego portalu. Każda pomoc pozwala nam tworzyć więcej wartościowych treści i wspiera pracę całej redakcji. Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Subskrybuj

spot_imgspot_img

Popularne

Więcej w temacie
Powiązane tematy

Order odebrany Zełenskiemu powinien trafić do ks. Isakowicza-Zaleskiego

Czy Order Orła Białego odebrany Wołodymyrowi Zełenskiemu powinien zostać pośmiertnie nadany ks. Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu? To propozycja Grzegorza Brauna, która skłania do refleksji nad pamięcią, symbolami i sprawiedliwością.

Koniec epoki naiwności. Dlaczego świat nie przeczytał „Pana Tadeusza”

Polityka to nie rodzinny obiad, a waluta wdzięczności ma niską wartość. Sto miliardów złotych pomocy dla Ukrainy i dyplomatyczny kryzys orderowy uczą nas, że narody pamiętają wyłącznie własne interesy.

Złamany paznokieć dygnitarza. Anatomia pazernej władzy

Bogaty kupi prywatne badanie, ale w obliczu wypadku wszyscy jesteśmy równi. Gdy polityk omija kolejkę lekarzy bez zagrożenia życia, to nie logistyka. To czysta, rynkowa manifestacja pogardy dla nas.

Prawdziwa władza nie siedzi w parlamencie. Trzy ukryte siły, przez które demokracja staje się tylko dekoracją

Gdy demokracja staje się tylko dekoracją, obywatel traci realny wpływ. Odkryj bezwzględny mechanizm współczesnej władzy, w którym globalny kapitał i urzędnicy sterują światem z głębokiego cienia.