Kochani… Kraków. Królewskie miasto, smok, lajkonik i… krawiec z Bronowickiej, który narobił większego zamieszania niż pół Wiejskiej. Słyszeliście pewnie o referendum w sprawie odwołania prezydenta z PO?
Wyobraźcie sobie sytuację: zwykli ludzie: krawiec, kucharz, mechanik, mają po dziurki w nosie kolesiostwa, długów i tych wszystkich „genialnych” pomysłów typu Strefa Czystego Transportu Zebrali już ponad 80 tysięcy podpisów! Ludzie po prostu powiedzieli „dość”. Potrzeba było 60 tysięcy. Mają jeszcze miesiąc na zbieranie i idą dalej jak burza. Sprawa w zasadzie przesądzona. Będzie referendum o zmianę Prezydenta. I wiecie co jest najlepsze? To nie żaden „centralny sztab”, nie „tajne służby PiS”, tylko krawiec, kucharz z Grilla Pod Blachą i mechanik od tłumików. Tacy zwykli ludzie. Z krwi i kości.
I co na to nasz „Król Europy”, Premier Donald Tusk? No i tu wchodzi on, cały na biało, prosto ze swojej szklanej bańki w Warszawie. Zapytany o te podpisy, o tych wściekłych mieszkańców, wypalił bez mrugnięcia okiem: „To pomysł PiS-u czy Konfederacji na rozróbę polityczną” No nie mogę. Serio? Znowu ta sama płyta? Wszystko, co nie klaska, to PiS. Wszystko, co pyta i ma inne zdanie, to spisek. Panie Premierze, Pan to chyba dawno ze zwykłym człowiekiem nie rozmawiał? Dla Pana świat kończy się na wojence PO-PiS. Jak ktoś śmie mieć inne zdanie, jak komuś się nie pod
oba, że stanowiska w urzędach są rezerwowane dla „córek i synów kolesi”, to od razu musi być z PiS-u? No ręce opadają. Ten człowiek odkleił się od rzeczywistości na miliard procent! On nie rozumie, że w Krakowie ludzie mają gdzieś partyjne przepychanki. Ich interesuje, kto obsadza stołki, czemu rośnie zadłużenie, czemu obietnice wyborcze wyparowały szybciej niż poranna mgła nad Wisłą.Wiecie, co jest w tym wszystkim najpiękniejsze? Że jak krawiec Pan Maciej zaczął zbierać podpisy, to go hejterzy od razu zaatakowali, oceny w Google mu psuli. Ale krakowianie pokazali charakter i zaczęli go wspierać. Bo ludzie mają dość tej buty i arogancji. Radny życzy przedsiębiorcy „jak najgorzej”. Człowiek zatrudnia ludzi, płaci podatki, a w nagrodę dostaje łatkę wichrzyciela. Bo śmiał zapytać i mieć inne zdanie?.
Wiecie, moja mama uczyła mnie jednej prostej rzeczy i powtarzała: „Ludzi dzielimy na mądrych i głupich”. I ja bym bardzo chciał, żeby premier mojego kraju przestał dzielić Polaków na „naszych” i „ich”. Bo to już nie jest śmieszne. To jest smutne. I trochę straszne. Panie Donaldzie, czas wyjść z tej warszawskiej bańki. Pojechać do Krakowa, zjeść kiełbasę w Grill Pod Blachą, albo do krawca na Bronowicką, pogadać z mechanikiem. Posłuchać, dlaczego ludzie są wkurzeni. Bo to nie jest żadna „rozróba”. To jest bunt przeciwko arogancji.
A może się mylę? Może rzeczywiście za igłą krawca stoi międzynarodowy spisek?









